21 lat po śmierci idola, obserwując nagminne zakusy aby za wszelką cenę najlepiej po prostu ukraść jego skórę, wejść w jego kapcie, wygłosić “jego” polityczne poglądy własnymi ustami, pozostaje mi gorzko zapłakać. Te łzy zamienię jednak na słowa, żeby był z tego jakiś użytek. Ale czy w natłoku krótkich form informacyjnych warto przedstawić coś obszerniejszego? Czy będzie to przez kogoś przeczytane? Przecież dzisiaj podtykane są pod nos pozycje w około przedmiotowym temacie, bardziej sensacyjne, i mocno koloryzowane, często nawet nie o samym Artyście.
ŁOPATOLOGICZNIE UŻYTY WIZERUNEK
Boli kiedy osoba Taty, do tego z dziwnymi grymasami, ma jedynie posłużyć jako ilustracja. Ból rośnie kiedy takie niekorzystne ujęcia, używane są do nierzetelnych, krzywdzących artykułów. Publikowane są takie, których Ci którzy je wybierają, nigdy w swoim kontekście by nie upublicznili. Sobie by tego z pewnością nie zrobili. Miny narodowego dobra, wybierają z tzw. odrzutów, adekwatnie do zakładanych, często nieprawdziwych tez. Do tego doklejane są wizerunki innych osób, tak jakby to miało legitymizować prawdziwość wymyślonych historii i relacji. Kwaśna, zasępiona, czy też radosna mina Niemena ma być potwierdzeniem danej przedstawionej treści.
JAK NAJSKUTECZNIEJ UŻYĆ NIEMENA?
Najlepiej skorzystać z pomocy sztucznej inteligencji i internetu rzecz jasna.
Pomysł wprost genialny, odkrywczy. Wymyślamy co chcemy przekazać. Od górnolotnych myśli, po lubieżne albo zupełnie puste słowa i melodie. Nie zapomnijmy o próbie skopiowania wschodniego "Ł", żeby to było bardziej wiarygodne, bo przecież nie prześmiewcze (co z tego, że zawsze wprowadza to niepotrzebną groteskę). Spokojnie, sztuczna inteligencja pomoże jeszcze stworzyć ciało Niemna, które będzie ruszało ustami mówiąc te niczyje wymysły, tak dla śmiechu albo dla propagandy albo dla próżnej nobilitacji obcych Niemenowi wartości. Wprost Niemen jak żywy.
Można też przejąć praktyki fana - "obrońcy", który szeroko upublicznia przemalowane przez siebie zdjęcia Niemena bez krztyny namysłu, czy to by się Niemenowi podobało, czy nie. No co, gorliwy fan też musi coś z tego mieć. Jeszcze do tego reklamuje pirackie wydawnictwo a wszystko w atmosferze, jeśli nie ja to nikt i że rzekomo pamięć o idolu beze mnie zniknie – straszy między wierszami. (Bo jak inaczej można to rozumieć).
"PROBLEM" NIEMENA
Proszę państwa, największym problemem jest to, że wbrew dawnemu oraz t e r a ź n i e j s z e m u bojkotowi osoby tego Artysty, jest on coraz szerzej słuchany na świecie. Jedynej rzeczy której potrzebuje to odtworzenia jego muzyki a to się przecież odbywa szeroko i bezprzerwy. Zarówno legalnie jak i nielegalnie. Niezmiennie jasno widać, że im dalej na wschód, zaczynając mniej więcej od wschodnich Niemiec, tym bardziej ignorowane są jego, wciąż żywe prawa osobiste i prawa autorskie. Niemen to taki samograj i naprawdę do popularyzacji swojej muzyki i myśli nikogo nie potrzebuje, prócz siebie.
ZROBIĆ Z NIEMENA NIEMENKA
Od chodnikowych gwiazd i bandycko wykorzystywanego podpisu. Po dorysowywanie mu pośmiertnych politycznych poglądów, których nigdy nie miał za życia. Po nakładanie mu na głowę kapeluszy, których nie nosił i nigdy by nie założył.
Poprzez stawianie kiczowatych, brązowych, pomników bez żadnej próby tchnięcia w tę materię charyzmy charakterystycznej dla Artysty. Jedyne co się nasuwa patrząc na te smutne kaszaloty*, to że ręka za długa, że niepodobny i że bezwątpienia ze złością by na to Tata zareagował. Nie lubił brzydoty, kiczu i epatowania wulgaryzmami (panie całują postać z ławeczki w Świebodzinie...). Znając jego gust i wymagania estetyczne, mogę śmiało domniemywać, że o tych brązowościach, powiedziałby sam, że jeszcze wafla w to wsadzić.
Jeżeli państwo nadal nie wiecie z kim się skonsultować w sprawie upamiętnienia, tak czy siak przecież wielkiej, narodowej postaci, uprzejmie proszę skorzystać z pomocy prawniczej. Każda taka inicjatywa wymaga uczciwego i profesjonalnego podejścia aby forma upamiętnienia, ostatecznie zgodziła się ze specyfiką podmiotu. Wszak nie jest to projektowanie gipsowego krasnala ogrodowego.
SAMOWOLNE MURALE ITP
Ba, zróbmy z Niemena miłośnika jaskółek, bo coś tam w dawnych latach leciało o jaskółce. Najlepiej właśnie w bezpiecznych brązowościach adekwatnych do aury dzielnicy... W każdym razie im bardziej będzie to mdłe i z niemrawym wzrokiem, tym bardziej zrozumiałe i swojskie. Użyjmy Niemena do pojednania narodów, najważniejsza jest oczywiście nasza wiara, że poparł by naszą inicjatywę, gdyby żył. Czy aby na pewno wiara powinna być jedyną podkładką do tworzenia wizualnych inicjatyw miejskich z Niemenkiem w tle? Z karykaturą artysty gdzieś tam w tle, bo na zdjęciach z odsłonięć, widzimy “zacne” postacie, które bez zgody używają jego osoby do osiągnięcia własnych celów, często do zwykłej politycznej gry.
NIEMEN NIE JEST ARTYSTĄ OSIEROCONYM
Te liczne samowolne działania doprowadziły do tego, że Niemen wraz ze swoim wizerunkiem stał się w końcu znakiem towarowym i wszelkie użycie jego osoby bez zgody, wiąże się z konsekwencjami prawnymi.
Jest to o tyle przykre, że pomimo tego, że od ponad 20 lat Polska jest w Unii Europejskiej, do tego prawa osobiste, które są usankcjonowane ustawą, nie wystarczyły aby chronić osobę zmarłą i jej osobiste prawa artystyczne i trzeba było, potocznie mówiąc, Niemena opatentować.
NIEMENY, CZEŚKI PRZEBIERAŃCE
Zupełnie nieludzką, niedelikatną praktyką jest przebieranie się za Niemena a zwłaszcza utrwalanie takiego wizerunku w kiczowatych, biesiadnych programach telewizyjnych.
Mój Tata to nie kukła, to nie fikcyjna postać z bajki, czy ze świata fantasy, którą można karykaturzyć bez opamiętania.
Śmiem wątpić, że byłby wesołym staruszkiem, pobłażającym głupocie i płyciźnie świata. To są tylko pobożne życzenia i komercyjne nadzieje, tych którzy chcą się przysłowiowo skutecznie ogrzać. A żeby to robić bezkarnie, stwarzają atmosferę, że Cześka to wszyscy zawsze przecież po plecach klepali.
A przecież mieliśmy do czynienia z osobowością, która wyjątkowo potrafiła, bez jednego słowa, określić swoje granice w każdej towarzyskiej sytuacji.
Pamiętam straszący plakat z przemalowanym wizerunkiem Taty w stylu ucharakteryzowanych trupów z “Thrillera” Jacksona. A wszystko tłumaczone okresem zaduszków. Doprawdy od chwili śmierci Niemena, jego bliskim wścibskie media oraz pazerni ludzie, bez przerwy dewaluowali wagę bliskości uczuć. Czas, jak bardzo potrzebny na żałobę, został dosłownie wydarty. Nikt tego pewnie nie zrozumie, kto tego nie doznał. Proszę mi uwierzyć, to było odczuwalne z dnia na dzień, zaraz po śmierci.
To że lubi się Niemena albo chce na nim tylko zarobić, nie znaczy, że ma się zapomnieć o prawach, bo o dobrych obyczajach względem żony Artysty już dawno zapomniano. A raczej nigdy pamiętać nie chciano (z małymi wyjątkami, potwierdzającymi regułę).
DAWANIE ODZNACZEŃ JAKIMŚ OSOBOM Z NIEMENEM W TLE
Zróbmy koncert w rocznicę i damy order przyjacielowi królika, będzie prestiżowo, bo Czesiek z nami.
Skwerki kradnące okładki albumów przeznaczonych przecież z założenia jako ilustracje muzyki Artysty. Wszystko bez wymaganych zgód, bo przecież znów w najlepszej wierze. Tak nagle stajemy się jak dzieci we mgle, wręcz przenosimy się do czasów twórców anonimowych? W tym samym momencie stawiamy swój stempel: wszystkie prawa zastrzeżone. Nie ma to żadnego sensu. Wsysamy w swoją bańkę fantazji, kogoś kto skutecznie przykuję uwagę, ostatecznie zniewalając go. Wszystko to są działania bezwzględnie nieeleganckie i przemocowe.
NIEMEN TRWAĆ BĘDZIE POMIMO
Dość dawno temu, bo na przestrzeni tych 20 lat, usłyszałam od jednego decydenta z Polskiego Radia, że on to Chopina nigdy nie lubił, jakby to miało jakie kolwiek znaczenie dla twórczości i miłośników Chopina... A całkiem niedawno inna decydentka, również z Polskiego Radia oznajmiła w wywiadzie, że zdecydowali się wznowić album Artysty, bo odkryli, że na aukcjach internetowych album jest wysoko wyceniany. Naprawdę? Tylko dlatego uznano, że warto wznowić nakład Niemena, bo publiczna rozgłośnia, ma szanse na tym zarobić? I takie powody opowiadane są na antenie zupełnie bezwstydnie?
Co do władnych. Mam zupełnie osobiste przemyślenia i bardzo chciałabym się mylić ale według mnie, tak już zupełnie z aktualnych obserwacji:
Każda władza, jeżeli nie może użyć Niemena tak jak sobie uknuła, obrazi się na niego. Nawet w sytuacji w której on już nie żyje. Nie wspomni o nim w swoich mediach, nie przyjdzie na poświęcone mu spotkanie, nawet pomimo bycia współorganizatorem. To jest stara, gorzka prawda o poziomie kultury naszych elit rządzących. Jest to wszystko na poziomie, kto ma więcej siły ten rozpycha się mocniej. Liczy się siła, "ja" na tle umniejszonego W i e s z c z a.
Kończąc ten wywód. Ślady Niemena nie zostaną zatarte. Jego ścieżki, te którymi szedł naprawdę są tuż obok, nie dajmy się zwieść, fakenwesom i jakimś naciąganym narracjom. Nie wierzmy bezkrytycznie zarzutom, przecież Niemen nie może się już bronić. Wiem, że Ci którzy korzystają w pełni z jego przekazów, zawsze rozpoznają kto jest prawdziwym Niemenem a kto jego karykaturą. Jednak w natłoku jarmarcznej, często wulgarnej - szmiry, może to być nielada wyzwaniem. Żyjemy w czasach kiedy wilki, już nawet nie przebierają się za owieczki a agresja wzbudza nie tylko strach ale chory podziw mas.
*termin używany przez Niemena, określający nieudane, kiczowate twory w tym jak najbardziej te artystyczne próby, również.